11 maja 2012

Koszyczki z papierowej wikliny...

Witajcie...

Jestem pod ogromnym wrażeniem  blogowych nowości, dziewczyny zadziwiają, potrafią zainteresować swoja pisaniną, służą dobrym słowem kiedy trzeba...pozwólcie że nadmienię gdyż są warte uwagi:
Malinka i La Mainson de Mademoiselle, Kasia ze swoim M13, Alicja i Fusion House, EEwelin i jej czerwona czereśnia, Aga i jej inspiracje nie tylko ślubne...mogłabym wymieniać i wymieniać, gdyż takich miejsc w naszym blogowym światku jest całe mnóstwo, skąd można czerpać ogromną inspirację i nie tylko...;) i to pochłania całkowicie mój wolny czas;)))


Dawno nie było u mnie rękodzieła...jak w tytule startuję z koszykami z papierowej wilkiny...
wykonanymi na zamówienie dla...mamy;)))
Powstało ich kilka, różnych rozmiarów, jak zwykle pobielone, w planach jest jeszcze...
ktoś tu nie zna umiaru;)







*** 

Poszłam za radą Ani i Malanki i kupiłam zamiokulkasa, póki co nie za dużego...
przetestuję czy przetrwa ciemności w mym mieszkaniu, jeśli się okażę że dobrze mu i że rośnie...
to dziewczyny DZIĘKI...przyczyniłyście się do spełnienia moich marzeń;))) 



Jeśli macie jakieś rady co bym nie zmarnowała kwiatka...piszcie;)))


Miłego weekendu, pozdrawiam Was serdecznie

80 komentarzy:

  1. Roślinę podlewaj bardzo rzadko ,gdy po włożeniu
    palca w doniczkę jest sucho.Ja mam inna propozycję roślinną a mianowicie nie do zdarcia , rośnie nawet w łazience bez okna jest to Aglaonema.Kup bez obawy i trzymaj sucho nie wolno przelewać rośliny.Koszyczki piękne,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chętnie, dzięki,przynajmniej nie zastawię sobie całego mieszkania tylko zamiokulkasem;)))

      Usuń
  2. Uwielbiam te Twoje koszyczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam w poprzednim m, rósł sam i nic mu nie było,pokój był nie zbyt asny zostawiłam nowej właścicielce ku jej uciesze. teraz mam same strorczyki i słoneczne mieszkanie, i póki co kwitna na okragło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam słonecznie wieczorem dopiero, niestety w salonie wcale nie mam okna;( stąd moja tęsknota za kwiatem jakimś;)))

      Usuń
  4. TWOJE KOSZYCZKI NIEZMIENNIE MNIE ZACHWYCAJA;-))))A CO DO KWIATKA...CHODZE CZASEM DO PEWNEJ KAWIARENKI I WŁASNIE TEN KWIAT ZAWSZE PRZYCIAGA MOJĄ UWAGE BO JEST IMPONUJACYCH ROZMIARÓW I CUDNIE SIE PREZENTUJE ...A ROSNIE W NAJCIEMNIEJSZYM KĄCIE KAWIARENKI;-))))POZDRAWIAM CIEPLUTKO.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że mój też urosnie do imponujących rozmiarów...hihi;)

      Usuń
  5. Te Twoje koszyki są super!!
    Dziękuję za wspomnienie o nas myślę, że wszystkie mamy podobne odczucia :)

    Co do roślinki, powodzenia!, nie znam jej a u mnie jest jasno i sucho i raczej mam problem w drugą stronę. Uwielbialiśmy beniaminy, ale nie dają rady od strony południowej non stop. Może jeszcze kiedyś spróbuję na mniejszym i tym razem się uda.

    Buziaki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Justynki za te miłe słowa!! :))) Fajna roślinka, trzymam kciuki, ale nie będę chwalić, bo słyszałam, że jak się dobrze mówi o kwiatach, to źle rosną! ;) Świetne koszyczki pleciesz, masz zdolności Dziewczyno! :))
      Buziaki!

      Usuń
    2. O tak, ten skład blogowiczek i jeszcze kilku jest rewelacyjny. Odwiedzam je codziennie. Włącznie z Tobą Justynko... Trzeba chwalic co dobre, piękne, inspirujące. Kwiatek wytrzymały, sprawia radośc jak wypuszcza nowe liście i faktycznie im ciaśniej tym lepiej rośnie.

      Usuń
  6. Świetne są Twoje koszyczki! Życzę powodzenia z kwiatkami, jesteś cudowną osobą, więc pewnie przy Tobie pięknie się rozrosną:) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Co ja bym dała, żeby takie cuda swoimi łapkami tworzyć. Piękne koszyczki!

    OdpowiedzUsuń
  8. wow koszyczki przecudne,zazdroszcze umiejetnosci,o kwiatkach nic nie wiem wiec nie doradze,
    i bardzo mi milo , takie mile slowa skierowane w moja strone ,bardzo dziekuje :))))i pakecik buziolkow wysylam:))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne koszyczki i świetnie pokazane na zdjęciach :))
    Zamiokulkas jest mało wymagający więc powinien sobie poradzić, może wystarczy mu trochę sztucznego światła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziekuje Ci kochana za mile slowa:))) Koszyczki cudne:) Co do kwiatka to podpisuje sie pod radami zapach piwonii + jeszcze jedno, zauwazylam, ze rzeczywiscie jest to kwiatek nie do zdarcia, ale jedna mala uwaga - najlepiej jak ma "ciasno w doniczce" - w sensie nie ma co go przesadzac np. do duzo wiekszej potem, jedynie do odrobine wiekszej. Ja zrobilam tak, myslalam, ze bidulek mial za ciasno - i ten przesadzony, ktory mial zbyt duzo wolnego padl, bylam w szoku:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie słyszałam że nie potrzebuje dużo miejsca i wilgoci...zobaczymy;*

      Usuń
  11. Śliczne te koszyczki, ale co jest ta papierowa wiklina???

    OdpowiedzUsuń
  12. Justynko-miałam kiedyś tego kwiatka. Nie musiałam zbytnio poświęcać mu czasu-zresztą takie właśnie kwiatki lubię ;) Bezproblemowe ;)
    Teraz sama zmagam się ze storczykiem i coś mi mówi,że niebawem zakwitnie! :)
    Masz bardzo ładny kolor ścian-czy mogę zapytać jaki to kolor? :)
    Buziaczki przesyłam i serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurka ale mi dałaś do myślenia;)) na pewno jest to DULUX, tylko teraz nie wiem czy Cafe latte czy cappucino...coś w tym rodzaju w każdym bądź razie;))buziak:*

      Usuń
    2. sprawdziłam;)to jednak Cafe Latte;))

      Usuń
    3. Dziękuję Ci Kochana! :)
      Kupiłam właśnie w ubiegłym tygodniu ten kolor, bo chcę przemalować :))))
      Ale się cieszę, gdyż widzę jaki efekt jej na ścianie! :))))
      No to teraz mogę spokojnie malować :)))))

      Usuń
    4. To bardzo fajny, ciepły kolorek;) miłego malowania;*

      Usuń
  13. zakochałam sie w koszyczkach-zdolniacho!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. kochana, koszyczki super, serio, rewelacja :-)
    ad kwiatka - pamiętaj, żeby nie przesadzać go do dużych doniczek, zawsze niech będą troszkę za małe - bo on ma do siebie to, że jak ma wiele miejsca na korzenie, to rośnie w korzenie, nie w liście. więc - małe doniczki :)
    ja mam takiego w kuchni, w ciemnym kącie i rośnie jak oszalały :-)

    buziiiiiiiiiiiiiii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby mój tak rósł...:)póki co nie przesadzałam go jeszcze od kupienia i ....boję się że dobiorę za duzą doniczkę i mi się zmarnuje...

      Usuń
    2. luzzzzzzz, to nie facet - nie trzeba aż tak dbać :-)

      Usuń
  15. Twoimi koszyczkami nie sposób się znudzić :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne koszyczki !
    Miałam kiedyś zamiokulkasa i rósł jak szalony ,nie był specjalnie wymagający , nie wymagał częstego podlewania ( wręcz przeciwnie )stał w ciemnym miejscu , ale się złamał niestety i po kwiatku:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chyba trafiłam na wymarzonego;) oby się tylko nie złamal;)

      Usuń
  17. Justynka Dziekuje....:))takie wyroznienie mnie w swoim poscie na blogu to naprawde dla mnie mile...:))Jeszcze raz dziekuje:))

    Koszyczki sa sliczne...uwielbiam kreatywnych ludzi takich jak Ty....dzialaj dla mnie jak motor..napedzaja i inspiruja...:)))Ja nigdy w zyciu nie zrobilam koszyczka....!!!! za to cale mnustwo kupilam....:)))taka ze mnie kreatywna kobieta no:))))buziaki...:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna że kreatywnie je ustawiasz;)))

      Usuń
  18. Justynko, koszyki sa bardzo fajne!!!
    A co do kwiatkow... jako dziecko mialam pokoj raczej ciemny, gdyz przed moimi oknami rosly wysokie sosny, ale kwiatki mialam. Konkretnie "monstera" i "hedelix". Przepraszam, nie znam polskich nazw, ale "hedelix" to chyba lacinski, wiec na pewno znajdziesz a "monstera"... to raczej duza roslina, ale u mnie fajnie rosla a nawet nie byla taka duza. Ale zalezy od miejsca, ile mozesz roslinie zaoferowac :-) Zycze milego nadchodzacego weekendu i dziekuje za mile odwiedziny u mnie! :-) Jola

    OdpowiedzUsuń
  19. piekne te koszyczki, chyba w bialej wersji najbardziej mnie urzekaja

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak zwykle śliczny wyrób rąk twoich;-))

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne aranżacje, bardzo delikatne. Kochana Ty też jesteś inspiracją i bardzo miło się do Ciebie zagląda, podgląda i podczytuje:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. oj to dla mnie idealny kwiat, mam go już 3 lata i ma się świetnie, a u mnie tylko sprawdzają się takie, które nie trzeba często podlewać. Na pewno się u Ciebie zadomowi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. koszyki piękne. kiedyś poczytałam o papierowej wilkinie i na tym mój zapał się skończył ;)
    a z ciekawości czym je pobielasz? bo nie wiedziałabym jak się do tego zabrać. a może kiedyś przyjdzie taki dzień ;))
    fajnie że tyle komentarzy na temat zamii dostałaś bo i ja się czegoś przy okazji dowiedziałam ;)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bielę koszyczki emalią akrylową, w zależności od potrzeby matową lub z połyskiem...i jedna i druga schnie bardzo szybko, nie śmierdzi... tyle że malowanie jest strasznie mozolne;( żeby dotrzeć do każdego zakamarka...uściski:*

      Usuń
  24. Uwielbiam Twoje wiklinowe koszyczki! Zazdroszczę cierpliwości do skręcania papieru.... :)
    A co do roślinki, to myślę, że nie jest zbyt wymagająca - u mnie rośnie bez większych zabiegów pielęgnacyjnych (podlewam go tylko delikatniej niż wszystkie inne). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. a ja teżmam takią roślinę i nie wiedziałam jak sie nazywa nawet, ale rośnie ostatnio jak na drożdżach a była w styczniu ledwie małym listkiem jak ją dostałam :)
    względem rad, jest mało wymagająca :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jak by było cudownie;) może to dla niektórych dziwne, że sie tak przejmuję, ale uwielbiam kwiaty w domu, a nie mam takiej mozliwości przez te panujące ciemności, dlatego tak sie cieszę i będę skakać do góry jak mi będzie rósł;)))

      Usuń
  26. Witaj Justynko:)
    Też mam problem z kwiatkami, jakoś dziwnie im liście żółkną i w ogóle jestem chyba kiepskim ogrodnikiem:) Ale staram się. Ostatnio nawet sobie taki malutki bluszcz w biedronce kupiłam, heheheh. I dotychczas rośnie pięknie i nic się z nim nie dzieje - ale inne dwa kwiatki dają mi w kość. Jeden raz nawet tak zwiędnął, że się wściekłam i nie podlewałam go. I taki zwiędnięty był może przez miesiąc aż pewnego dnia patrzę - ożył!!!! Ale się ucieszyłam, bo to taki nasz kwiatek, którego mamy od samiuteńkiego początku jak mego poślubionego poznałam, hoho temu:)

    A ten kwiatek który tu prezentujesz, to ma moja teściowa na dole:) Strasznie długo na niego polowała, bo bardzo się jej podobał! I trzyma się super, na dole mają dużo ciemniej niż my na górze a kwiatek rośnie sobie zdrowo. Podlewa też go bardzo rzadko bo nie ma do tego głowy, ale rośnie! Tobie też Justynko urośnie:)

    Ale się rozpisałam, wybacz:)
    A koszyczki wiklinowo-papierowe super są:)

    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się ciesze że się rozpisałaś;)) ja nie polowałam na żadnego, tzn polowałam na takiego który by przetrwał moje ciemności;) a że akurat ten się nadaje jestem podwójnie rada bo to faktycznie piękny kwiat;))) bluszcz też mam w kuchni z tego co zaobserwowałam tez nie potrzebuje zbytniej pielęgnacji...więc u Ciebie z pewnością przetrwa!!! buziak:*

      Usuń
  27. też lubię takie chwile, kiedy wieczorem mogę przeglądać inne blogi i tak mnie to wciąga, że na drugi dzień mam mnóstwo inspiracji a tworzenie czegoś nowego :) Śliczne koszyczki.. aż chcę taki sam tylko jakby go tu zrobić ;p .. Pozdrawiam, www.monika-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety ja takich chwil mam na prawdę niewiele...doszło do tego że zaczynam się wręcz denerwować jak nie mogę zajrzeć do moich ulubionych dziewczyn zaglądnąć co u nich słychać;((( koszyki rób, rób...tutek jest;))) pozdarwiam

      Usuń
  28. śliczne koszyczki zrobiłaś, wyglądaja świetnie z tym sznureczkiem. mysle, że mama będzie zachwycona! co do kwiatka to posiadam takiego i moja obserwacja jest taka że woli byc przesuszony aniżeli przelany, podlewam go raz w tygodniu i nie jest to obfite podlewanie. początkowo traktowałam go jak inne kwiaty i łodygi zaczęły obumierać więc zrezygnowana przestałam podlewać i po krótkim czasie dostrzegłam dwie nowe łodygi!!! uważam że jest to kwiat, ktory z cała pewnością przystosowany jest do ciemnych pomieszczeń, co więcej to z pewnością nie potrzebuje światła. wiem to ponieważ dentystyka do której chodzę ma go w poczekalni bardzo ciemnej i bez okna. więc czekam na kolejne fotki rozwojowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie w moim też coś się wyłania, niezwykle mnie to cieszy...bardzo mnie pocieszyłaś...skoro dentystka ma to i u mnie przetrwa;))))))))))) buziaczki;*

      Usuń
  29. Lubię prace z papierowej wikliny, są bardzo efektowne i ciekawe. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękne koszyczki zrobiłaś! nigdy nie próbowałam tej techniki, bardzo mi się podobają Twoje cudeńka:)
    Pozdrawiam Cię serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Twój blog również stanowi niezwykłą inspirację :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Piękne robisz te koszyczki,świetnie wyglądają z tą sznurkową kokardką.
    U mnie też jakoś tak rośliny nie rosną w domu, chyba że kaktusy ;)
    Pozdrawiam, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  33. Buszuje troszeczke po Twoim blogu ....Twoja coreczka jest slodziutka sliczniutka....ach:))))Milej soboty Justynko:)))

    OdpowiedzUsuń
  34. Z kwiatem nie pomogę, ale koszyczki mogę wychwalać w nieskończoność :)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  35. Kapitalne te koszyczki...nie mogę się napatrzeć..:) Co do Zami mam jedną duuużą i na prawdę nie wiem od czego ona tak rośnie...bo podlewam ją różnie..i ma małą doniczkę a jest w pokoju w którym słońce dogrzewa pod wieczór...:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny pisały, że to właśnie mała doniczka daje sukces bo nie idzie wtedy w korzenie a w liście i łodygi...oby mnie tak rósł jak oszalały;)))

      Usuń
  36. Przepiękne są Twoje koszyczki :))) Chętnie sama bym takie zrobiła - zdradzisz jak je robisz? Pozdrawiam gorąco! Życzę powodzenia z nowym kwiatkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana w etykiecie tutoriale jest krok po kroku jak taki koszyczek wykonać;)

      Usuń
  37. nie mów, że pierwszy raz robiłaś koszyczki z papieru??:) bo wyszły rewelacyjne!!!:) życzę powodzenia w hodowaniu kwiatka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie Grodiu...już kilka ich zrobiłam;))

      Usuń
  38. Blogi wciągają, to prawda!
    Koszyki super:-)pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  39. Piękne te koszyki!
    A zamiokulkasa nie da się zmarnować, nie zalewaj go tylko wodą:)
    pozdrowienia serdeczne,

    OdpowiedzUsuń
  40. sliczna dziwczynka,widnieje z boku na zdjeciach:))))przyjemnej niedzieli zycze:)))duza buzka:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Witaj widzę,że tak jak ja jesteś miłośniczką papierowej wikliny,piękne prace,pozdrawiam i zapraszam do mnie na candy.

    OdpowiedzUsuń
  42. Patrzę na Twoje koszyczki i jakaś ochota mnie nachodzi, aby również spróbować. Podobają mi się rzeczy z papierowej wikliny niczym nie pomalowane, ale Twoje - pobielone są takie delikatne.... przepiękne :) Buziaki!!

    OdpowiedzUsuń
  43. Kwiatek nie lubi częstego podlewania, woli być przesuszony, koszyczki urocze.

    OdpowiedzUsuń
  44. Tego kwiatka niestety trzeba traktować jak faceta ;-) jak nie dbasz o niego, to on się wdzięczy, jak przedobrzysz , to fanaberzy i koniec. Najlepiej o nim zapomnij zupełnie, to ci urośnie. A swoją drogą , to czy widziałaś jak on kwitnie? Ja tak. Mówię Ci, ten kwiat EWIDENTNIE jest FACETEM! A koszyczki są super! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  45. Po pierwsze to mam u Ciebie tyle zaległości, że aż się boję klikać na następny post :)
    Po drugie to zakochałam się w Twoich koszyczkach!
    A zamiokulkasa najlepiej podlać literatką ( dosłownie) raz na 3 miesiące. Wtedy pięknie będzie rósł, tak jak mój. On nie cierpi wody i uwielbia mieć bulwy lekko nad ziemią. Bulwy są podobne do ziemniaków i mają korzenie. Ach i on nie cierpi słońca, na słońcu zżółknie. Przesadzaj go co roku do większej doniczki na wiosnę, lub zrób z niego rozsadę. Ja z mojego w ciągu roku uzyskałam aż 3 szt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie przesadziłam, więc korzenie rozwaliły plastikową doniczkę:)

      Usuń
  46. też zaczęłam wyplatać:)

    OdpowiedzUsuń
  47. Z kwiatka będziesz bardzo zadowolona:)Ja mam w domu takie dwa. W zacienionym miejscu sprawdzi się na pewno i będzie mu dobrze:)No i nie trzeba systematycznie podlewać, więc nic mu się nie stanie jak się zapomni mu dostarczyć;)Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ♥